Cichy zabójca Twojego spokoju. Jak obniżyć kortyzol, gdy dieta i urlop nie pomagają?

Budzisz się rano i zamiast energii czujesz ciężar. Masz wrażenie, jakbyś w ogóle nie spał. W ciągu dnia towarzyszy Ci dziwne napięcie. Jest ono trudne do zlokalizowania, ale wyczuwalne w każdej komórce ciała. Byle drobiazg potrafi wyprowadzić Cię z równowagi.
Wieczorem sytuacja wcale nie wygląda lepiej. Mimo zmęczenia, gonitwa myśli nie pozwala Ci zasnąć. Zrzucasz to na karb pracy i tempa życia. Bierzesz urlop, wyjeżdżasz na weekend i starasz się „wyluzować”. Niestety, po powrocie wszystko wraca ze zdwojoną siłą.
Zastanawiasz się, co jest z Tobą nie tak. Odpowiedź najprawdopodobniej kryje się w Twojej biochemii. Winowajcą jest jeden hormon, który w nadmiarze staje się cichym niszczycielem. Mowa o kortyzolu. Zamiast szukać rozwiązań tylko w relaksacji, warto spojrzeć w głąb siebie. Klucz do zagadki leży w Twoich jelitach.

Kortyzol – przyjaciel, który w nadmiarze staje się wrogiem

Kortyzol zyskał w ostatnich latach złą sławę jako „hormon stresu”. W rzeczywistości jest on nam jednak niezbędny do życia. Wyobraź sobie sytuację sprzed tysięcy lat. Nasz przodek spotyka w lesie drapieżnika. Jego organizm musi w ułamku sekundy zareagować.
To właśnie zadanie kortyzolu. Uwalnia on glukozę do krwi i daje mięśniom zastrzyk energii. Podnosi ciśnienie krwi i wyostrza zmysły. Jednocześnie wycisza procesy zbędne w chwili zagrożenia, takie jak trawienie. W naturze ten stan trwał krótko. Po ucieczce poziom hormonów opadał, a organizm wracał do równowagi.

Współczesny drapieżnik nie znika

Problem współczesnego człowieka polega na tym, że nasz „drapieżnik” nigdy nie znika. Nie jest nim tygrys, ale niespłacony kredyt czy wymagający szef. Stresorem jest też korek w drodze do pracy czy szum informacyjny ze smartfona. Dla naszego mózgu nie ma różnicy między zagrożeniem fizycznym a psychicznym.
Reakcja jest zawsze ta sama. Uruchamia się oś stresu i następuje wyrzut kortyzolu. Tyle że ten stan trwa u nas nie minuty, a całe dnie. Chronicznie podwyższony poziom tego hormonu staje się toksyną. Prowadzi do insulinooporności i otyłości brzusznej. Niszczy też pamięć i degraduje naszą mikrobiotę jelitową.

Jelitowy poligon: Jak stres niszczy Twoją wewnętrzną barierę

Relacja między stresem a jelitami jest fascynująca. Kortyzol w nadmiarze działa destrukcyjnie na barierę jelitową. Można to porównać do muru obronnego, w którym kruszy się zaprawa. Ścisłe połączenia między komórkami nabłonka ulegają rozluźnieniu.

 

Prowadzi to do zjawiska zwanego „przesiąkliwym jelitem”. Jelito przestaje być szczelną barierą. Do krwi zaczynają przedostawać się cząsteczki, które nie powinny się tam znaleźć. Są to toksyny, niestrawione białka oraz fragmenty bakterii.

Stan zapalny dociera do mózgu

Twój układ odpornościowy widzi te obce cząsteczki i wszczyna alarm. Uruchamia stan zapalny, który tli się w całym organizmie. Co gorsza, cząsteczki zapalne potrafią przekraczać barierę krew-mózg. Tam wpływają na chemię mózgu.

 

Obniżają one poziom serotoniny i dopaminy. Mózg w stanie zapalnym staje się lękliwy. Wysyła wtedy sygnał o konieczności produkcji jeszcze większej ilości kortyzolu. W ten sposób wpadasz w błędne koło. Stres niszczy jelita, a zniszczone jelita generują jeszcze większy stres.

Dysbioza: Co się dzieje, gdy brakuje strażników?

Wysoki poziom stresu zmienia skład naszej mikrobioty. Pod wpływem kortyzolu w jelitach namnażają się bakterie patogenne. Jednocześnie giną te pożyteczne, jak Lactobacillus czy Bifidobacterium.

 

Te dobre bakterie to nasi strażnicy spokoju. Są odpowiedzialne za produkcję substancji odżywiających jelita. Biorą też udział w syntezie neuroprzekaźników, które nas uspokajają. Gdy dochodzi do dysbiozy, tracimy te naturalne mechanizmy obronne.

 

Organizm staje się bezbronny wobec stresorów. Nawet małe wyzwanie urasta do rangi problemu. Coraz częściej mówi się, że stan mikrobioty decyduje o naszej odporności psychicznej. Osoby z bogatą florą bakteryjną lepiej radzą sobie z emocjami.

Psychobiotyki: Mikrobiologiczna tarcza przeciwko stresowi

Skoro droga do spokoju wiedzie przez jelita, potrzebujemy odpowiednich narzędzi. Tutaj na scenę wkraczają psychobiotyki. To wyselekcjonowane szczepy bakterii, które wspierają zdrowie psychiczne. Nie chodzi tu o zwykły probiotyk osłonowy. W tym przypadku liczy się precyzja.

 

Jednym z najlepiej przebadanych szczepów jest Lactobacillus paracasei Lpc-37. Naukowcy sprawdzili, jak radzi on sobie ze stresem. Wyniki badań są obiecujące. Okazało się, że Lpc-37 działa jak amortyzator dla układu nerwowego.

Jak działa Lpc-37?

Regularna suplementacja tym szczepem zapobiega gwałtownym skokom kortyzolu. Kiedy pojawia się stresor, organizm reaguje spokojniej. Poziom hormonów stresu szybciej wraca do normy.

 

Przekłada się to na realne odczucia. Uczestnicy badań zgłaszali mniejsze napięcie i lęk. Zaobserwowano u nich również poprawę jakości snu. U osób mocno zestresowanych szczep ten pomagał obniżyć ciśnienie krwi. To dowód na to, że działając na jelita, możemy uspokoić głowę.

Strategia naprawcza: Dieta, sen i ruch

Fundamentem jest to, co jesz. Mikrobiota potrzebuje błonnika (prebiotyków), dlatego warzywa, strączki i produkty pełnoziarniste to najlepsi przyjaciele jelit. Jednocześnie musisz wyeliminować wrogów, takich jak cukier prosty i żywność przetworzona, które są paliwem dla stanów zapalnych. Unikaj też nadmiaru alkoholu i pamiętaj o regularności posiłków, ponieważ długie głodzenie się może podnosić poziom kortyzolu. Równie istotny jest sen i cyfrowy detoks. Kortyzol ma swój dobowy rytm, ale niebieskie światło ekranów zaburza ten cykl, sztucznie podtrzymując wysoki poziom stresu przed snem. Wprowadź cyfrowy detoks na dwie godziny przed pójściem spać, aby umożliwić regenerację jelit.
Nie zapomnij także o aktywności fizycznej. Umiarkowany ruch pozwala „spalić” nadmiar hormonów stresu. Ważne jednak, by nie przesadzić, gdyż mordercze treningi mogą paradoksalnie podnieść kortyzol. Wybierz spacery, jogę lub pływanie. Chodzi o ruch, który sprawia przyjemność. Nie traktuj treningu jak kolejnego stresującego obowiązku.

Odzyskaj kontrolę nad swoim spokojem

Współczesny świat nie zwolni tempa. Stresory nie znikną z dnia na dzień. Jednak Twoja reakcja na nie zależy od Ciebie. Klucz do spokoju leży nie tylko w głowie, ale i w brzuchu.

 

Zadbaj o mikrobiotę i uszczelnij bariery jelitowe. Wspieraj się przebadanymi psychobiotykami. Kiedy obniżysz poziom kortyzolu u źródła, poczujesz różnicę. Tam, gdzie kiedyś była panika, pojawi się spokój. To czysta fizjologia, którą możesz wykorzystać na swoją korzyść.

Przewijanie do góry